Niniejsza strona wykorzystuje tzw. ciasteczka (cookies), które są zapisywane na Twoim urządzeniu przez przeglądarkę internetową. Są one niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Jeżeli nie zgadzasz się na zapisywanie cookies, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki. W takim przypadku korzystanie z niniejszej witryny może być utrudnione. Więcej informacji znajdziesz tutaj

Blog finansowy Informacje i opinie na tematy związane z przedsiębiorczością

Zbigniew Jakubas-

03-05-2011

 Ostatnio mieliśmy okazję wziąć udział w spotkaniu ze znanym milionerem- Zbigniewem Jakubasem. Konferencja- "Moje doświadczenia w prowadzeniu biznesu" odbyła się w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu. Jeden z największych polskich inwestorów giełdowych i były Prezes Polskiej Rady Biznesu, opowiadał o swojej działalności biznesowej i zachęcał studentów do własnych inwestycji...
__________________________

Zbigniew Jakubas jest jednym z najbogatszych i najbardziej znanych polskich inwestorów. Ukończył studia na Politechnice Częstochowskiej na specjalności elektrotechnika. Posiada większościowy udział w Holdingu Multico, którego jest prezesem. Wraz z rodziną kontroluje ponad połowę akcji giełdowej Mennicy i jest szefem rady nadzorczej tej spółki, właścicielem przedsiębiorstwa odzieżowego Ipaco. Obecny jest również w sektorze kolejowym poprzez spółki Newag oraz Feroco. Wielokrotnie angażował się w działalność medialną poprzez wydawanie takich czasopism jak- „Życie Warszawy”, „Sukces”, „Kurier Lubelski”. Posiada ponad 30% udziałów w spółce Energopol- Południe S.A. oraz udziały w wielu innych spółkach z różnych branż.
___________________________


Wywiad ze Zbigniewem Jakubasem

M.S.: Jak rozpoczęła się Pana przygoda z biznesem?

Z.J: Moja przygoda z biznesem rozpoczęła się tuż po studiach. Pracując zawodowo już wtedy wiedziałem, że z tej pracy nie będę w stanie utrzymać siebie i rodziny, którą wówczas miałem ochotę założyć. W związku z tym, że jeszcze w trakcie studiów miałem dobre kontakty ze środowiskiem artystów, plastyków mieszkających w Łodzi, którzy rozjechali się podczas stanu wojennego na różne kontynenty i aktualnie pracują w Nowym Jorku, w Australii i w Argentynie, to postanowiłem wtedy, że na bazie moich znajomości otworzę butik, który będzie sprzedawał przepiękne wyroby młodych artystów. I w ten sposób udało mi się skupić wokół siebie rewelacyjne, artystyczne towarzystwo z Warszawy, Łodzi i Wrocławia.

Ponad 150 młodych artystów, którzy robili różne unikalne rzeczy- od gobelinowych płaszczy poprzez przepięknie haftowane i farbowane, zdobione sukienki. Jak turyści zagraniczni ze Stanów Zjednoczonych i z innych rejonów przyjeżdżali do Warszawy, to te oryginalne wyroby były kupowane w zaskakująco szybkim tempie. Takie były początki tego biznesu. Potem były zakłady konfekcyjne i tak krok po kroku, a później to już były inwestycje- inna strategia i układanie tych inwestycji…

M.S.: W którym momencie doszedł Pan do wniosku, że to dobry czas na założenie własnej firmy?

Z.J.: 1983 rok- to było Ipaco. Taką podjąłem decyzję. Założenie czegoś większego niż tylko spółki produkcyjnej, która wówczas zatrudniała 300 osób i do dzisiaj tyle zatrudnia.
Choć branża konfekcyjna, jak wiadomo, w Polsce prawie w całości wyginęła. To był 1983 rok. Później przyszła większa działalność i to wszystko jakoś potoczyło i rozwijało się naturalnie. Najgorsze były początki. Ważne jest to, żeby od początku podejmować dobrze przemyślane decyzje. Mnie się udało.

Bardzo ważne jest, czy pierwsza decyzja jest pozytywna. Jeśli tak, pozwala ona na złapanie wiatru w żagle i wtedy okazuje się, że pomysł się realizuje. W swojej karierze biznesowej podjąłem kilka decyzji, które jak się okazało nie były trafne, na szczęście nie rzutowały one negatywnie na mój biznes.

M.S.: Czy w tym momencie może Pan powiedzieć, że już osiągnął sukces, czy ten sukces jest jeszcze przed Panem?

Z.J.: Mogę o sobie powiedzieć, że jestem człowiekiem, któremu się powiodło, co potocznie oznacza, iż odniosłem sukces. Tak naprawdę to nigdy nie wiemy jaką mamy przed sobą do przebycia drogę- to jest jedyny czynnik, którego nikt z nas nie zna. Mam nadzieję, że w przyszłości wykonam jeszcze wiele zadań, na realizacji których bardzo mi zależy.

M.S. Jak Pan traktuje sukces?

Z.J.: Różnie. Przede wszystkim sukces odnoszę do rodziny i w tym wymiarze odbieram go bardzo pozytywnie. Mam dwie córki, obie świetnie wykształcone na kierunkach artystycznych, które już realizują się w życiu zawodowym. Dla mnie sukces w rodzinie i życiu prywatnym to nieukrywana satysfakcja. Bo przecież gdyby się okazało, że pracujemy tylko dla budowania kolejnych firm i zarabiania kolejnych milionów, to w rzeczywistości pozbawilibyśmy się głębszych uczuć i emocji. Rodzina to ogniwo, które niewątpliwie pełni najważniejszą rolę w moim życiu i które bardzo sobie cenię.

Drugim, istotnym dla mnie elementem na polu zawodowym, jest współpraca z ludźmi, budowanie zespołów i skupianie wokół siebie ludzi dzielących moje pasje i wizje, którzy równolegle realizują się i budują swój sukces osobisty. Obserwuję setki ludzi zatrudnionych w ramach firmy, którzy osiągają progres. Zmieniają mieszkania, zawierają związki małżeńskie, jeżdżą coraz lepszymi samochodami, przychodzą uśmiechnięci do pracy- to widok napawający mnie radością i dający satysfakcję. Nie potrafiłbym funkcjonować w środowisku, które nie utożsamia się z moimi wartościami i celami, tzn. nie jest mi przyjazne. Atmosfera i pozytywni ludzie, którzy otaczają mnie w pracy, to dla mnie szalenie ważna sprawa.

Mój sukces to także fakt, że mogę kontynuować pracę z ludźmi, którzy rozpoczynali współpracę ze mną w 1984 roku i tak jesteśmy ze sobą związani już od ponad 28 lat.
Cieszy mnie rozwój moich pracowników, ich sukces i to, że rozwijając się budują własną przestrzeń zawodową.

M.S.: W wielu rankingach znalazł się Pan na wysokiej pozycji na liście najbogatszych Polaków. Czy w przeszłości kiedykolwiek myślał Pan o tym, że zostanie bardzo dużym biznesmenem?

Z.J.: Rankingi nie mają dla mnie żadnego znaczenia, jestem poza nimi, podchodzę do nich z przymrużeniem oka. Zdecydowanie bardziej interesuje mnie to, czy uda się pokazać na ulicach Warszawy mój kolejny wymarzony projekt, czyli najnowszy model tramwaju, który już niedługo będzie można zobaczyć na ulicach stolicy.
Moim zadaniem jest reinwestowanie i to się odbywa od 30 lat. Pieniądze, które zarabiam w całości reinwestuję, bo uważam to za zasadne.

Wcześniej powiedziałem, że startując w biznesie nie wiemy co nas czeka np. za 10 lat. To właśnie po takim czasie wypracowałem kapitał, który wiedziałem, że będę mógł skutecznie reinwestować w wielu dziedzinach. Taki wyznaczyłem sobie cel i miałem na ten temat własne przemyślenia. Moim marzeniem, nad którym pracowałem przez wiele lat, było kupno Ruchu. W ubiegłym roku zrobiłem wezwanie na akcje Ruchu, przy czym nie chciałem ryzykować podwyższeniem tego wezwania w cenie. Niestety, przesłanki do dobrego funkcjonowania Spółki na rynku zaczęły się kurczyć na skutek spadku sprzedaży tytoniu i prasy.

Ruch S.A. – to był mój cel numer jeden. Jednak po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że kontynuacja tego pomysłu nie ma już sensu. Odpuściłem temat i nie żałuję. Jestem teraz w trakcie realizacji kolejnego, dużego i ciekawego projektu.

Mam poczucie dumy, że w ramach Grupy współpracujemy z dużymi, renomowanymi firmami m.in. z Niemiec i USA, które cenią i szanują nasz profesjonalizm. Naszymi partnerami są np. Siemens, Hugo Boss, General Motors i inne.

Jestem zdania, iż obecnie nasz narodowy biznes nie ustępuje w niczym firmom zachodnim i za błędne podejście uważam niedocenianie przez rządzących polskich firm w kontekście firm zagranicznych.
Polska jest krajem wielu możliwości. Mniejsze gospodarki od naszej, takie jak np. Portugalia, która obecnie przeżywa kryzys, czy Czechy, mają wsparcie swoich rządów w przeciwieństwie do naszego kraju, i dlatego osiągnęły większy sukces.

M.S.: Czy kryzys gospodarczy jakoś negatywnie wpłynął na rynek finansowy w naszym kraju?

Z.J.: Kilka lat temu powiedziałem - nie wierzę, że w Polsce nie ma kryzysu i go nie będzie. Jednak należy zauważyć, że na tle innych gospodarek nasza gospodarka ma się całkiem nieźle, jest konkurencyjna na wielu obszarach również z powodu pracowitości i kreatywności Polaków, mimo że wciąż mamy w Polsce wynagrodzenia o połowę niższe niż średnia w Unii Europejskiej.

W ostatnim miesiącu nastąpił silny przyrost eksportu, co przy obecnym kursie euro oznacza dużą nadwyżkę. Nie widzę więc kryzysu i nie obawiam się go. Tak jak przypuszczałem, nastąpiło jedynie spowolnienie gospodarcze.

Prowadząc działalność gospodarczą w wielu branżach, mam szeroką wiedzę o ewentualnych zagrożeniach, która daje mi możliwość wcześniejszego wnioskowania. Uważam, że Polacy sobie poradzą. Nie chciałbym być w przyszłości narażony na wahania kursów walut z powodu interwencji państwa, ponieważ np. nie domyka się budżet czy też brak restrukturyzacji państwa. To są działania, na które świat biznesu nie ma wpływu, a z powodu których ponosi straty.

M.S.: Jest Pan człowiekiem niezależnym finansowo. Jak Pan postrzega definicję rentierstwa?

Z.J.: Jeżeli ktoś już nie chce, albo nie może pracować, a może sobie pozwolić na konsumowanie zysków, to ja takie podejście rozumiem i akceptuję.

Co się tyczy mojej osoby, to mam usposobienie człowieka aktywnego i chciałbym pracować tak długo, jak pozwoli mi na to zdrowie. Aktywność zawodowa i praca z ludźmi, którzy realizują moje projekty, sprawiają mi ogromną przyjemność. Póki co nie planuję zostać rentierem.

M.S.: W Warszawie pojawią się nowe tramwaje. Czy w przyszłości w innych miastach również?

Z.J.: Tramwaj jest jednym z produktów, który chcemy pokazać w innych miastach, w najbliższym czasie w Gdańsku. Pracujemy nad tym by być konkurencyjni zarówno cenowo jak i jakościowo na rynku krajowym, a w dalszej perspektywie planujemy wyjście na rynki zagraniczne.

Jesteśmy w stanie stworzyć każdy tabor na potrzeby kraju. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania państwa bez infrastruktury kolejowej i drogowej. Muszą zostać przeznaczone pieniądze na rozwój, a sposobności do realizacji projektów nie zabraknie.

M.S.: W którym momencie milioner odczuwa, że w jego portfelu znalazł się pierwszy milion złotych?

Z.J.: Dla mnie kapitał to kolejna inwestycja, więc osobiście nie znam takiego momentu. Oczywiście są mi potrzebne pieniądze na życie, ale to zupełnie inna kwestia.

O pieniądzach myślę wtedy, kiedy planuję nową inwestycję, kiedy muszę się zastanowić jak pozyskać źródło finansowania. Ludziom, którzy koncentrują się na realizacji długofalowych celów, a nie na szybkim zarabianiu pieniędzy, łatwiej jest osiągnąć sukces przy założeniu określonego przedziału czasowego.
Rynek finansowy, chociaż bardziej ryzykowny, może być atrakcyjniejszy dla tych, którzy oczekują szybkich rezultatów.

W prowadzeniu biznesu bywają różne sytuacje i takie, w których zaciąganie kredytu jest koniecznością dla dalszego rozwoju. Jedne przedsięwzięcia realizują się zgodnie z biznes planem inne napotykają na trudności. Z tego powodu prowadzenie biznesu to nie jedynie wspaniała autostrada, ale też czasem wyboista droga. Jak w życiu, tak w biznesie, taki scenariusz należy założyć.

M.S.: Jeżeli chodzi o młodych inwestorów- czy to dobry okres na rozwój gospodarczy w cieniu kryzysu?

Z.J.: Jeżeli ktoś ma dobry pomysł, wie jak go zrealizować, jest przekonany o powodzeniu, ponieważ ocenił dokładnie zapotrzebowanie i wykonał analizę marketingową, to wówczas należy pójść w tym kierunku. Jeżeli robi się coś z pasją i pełnym poświęceniem, to jest szansa na sukces.

Nie mówmy o kryzysie w Polsce, a o spowolnieniu. W kategorii kryzysu możemy mówić o sytuacji w Japonii. Ogrom kataklizmu w wymiarze ludzkim i gospodarczym jest porównywalny ze zniszczeniem tego kraju podczas II wojny światowej. Do odrodzenia się, Japonia będzie potrzebować kilku dekad ciężkiej pracy i wyrzeczeń.

W tym kontekście możemy powiedzieć, że dla nas i naszego kraju, los jest o wiele bardziej łaskawy.

Dziękuję za rozmowę.

 

 

Rozmawiała: Małgorzata Skórska

 

 

 

 



Komentarze




Me 26-11-2011, 21:00
Bardzo ladnie



Dodaj komentarz




* Nick:
* Komentarz:

Copyright 2009 | Forum i opinie o Przedsiębiorczości.