Blog finansowy Informacje i opinie na tematy związane z przedsiębiorczością

"Metro"- wywiad z Januszem Józefowiczem

07-03-2011

Wywiad z Januszem Józefowiczem
 

 

   Z okazji 20.lecia musicalu „Metro” mieliśmy okazję wziąć udział w dużym wydarzeniu jakie miało miejsce w Bielsku-Białej.
Teatr Studio Buffo po raz pierwszy gościł na scenie bielskiej hali widowiskowo-sportowej z najsłynniejszym musicalem „Metro”.

Tuż przed koncertem udało nam się porozmawiać z pomysłodawcą i reżyserem pierwszego i jak dotąd jedynego musicalu w Polsce. W krótkim wywiadzie Janusz Józefowicz opowie nam o wielkiej pasji do muzyki, śpiewu i tańca, a także o połączeniu sztuki z biznesem…
_____________________________

Prapremiera musicalu „Metro” odbyła się w styczniu 1991 roku, w Teatrze Dramatycznym m. st. Warszawy. Później musical Pana autorstwa zadebiutował w teatrze Minskoff na Broadwayu i tam zdobył sobie dużą publiczność. Teraz z okazji 20. lecia musicalu można tylko mówić o jego ponadczasowości. To duży sukces dla reżysera, choreografa i artysty.
Czym dla Pana jest sukces i jaka jest recepta na jego osiągnięcie?

W naszym zawodzie sukcesem jest to, że możemy utrzymywać się ze swojej pracy. W Ameryce 98% aktorów nie jest w stanie się utrzymać z uprawiania swojego zawodu, w związku z tym można powiedzieć, że należę do tych 2% szczęśliwców, którzy się spełniają zawodowo.

Staram się robić takie przedstawienia, które sam chciałbym obejrzeć. Czasami udaje mi się ustawić 2, 3 sceny w spektaklu, z których jestem zadowolony. Chyba jestem dla siebie najsurowszym krytykiem. Nieustannie próbuję zrobić taki spektakl, który w całości zaakceptuję. Te niekończące się próby zrealizowania swoich zamierzeń artystycznych to ciągła pogoń za wyobraźnią.

Udało się Panu połączyć pasję z pracą. Czy zawsze marzył Pan o tym, żeby w przyszłości zostać muzykiem, choreografem?

Dopiero w klasie maturalnej zastanawiałem się nad tym, co zrobić ze swoim życiem. Wcześniej zachłystywałem się codziennością i w ogóle nie myślałem o przyszłości. Oczywiście interesowała mnie dalsza edukacja, więc zdawałem na studia prawnicze. Na szczęście nie dostałem się, ponieważ zabrakło mi kilku punktów za pochodzenie i dzięki temu zdawałem do świeżo powołanego Studium Taneczno–Wokalnego TVP. Wtedy w Polsce nie było szkół musicalowych, a wyjazd na studia poza granice kraju nie był możliwy. Nie wiem, co bym robił dzisiaj, gdyby nie fantastyczne zrządzenie losu - Studium Taneczno-Wokalne Telewizji Polskiej, a potem Warszawska Szkoła Teatralna.

Jak zaczęła się Pana przygoda z muzyką, śpiewem, tańcem?

Moje przygody z muzyką rozpoczęły się zdecydowanie wcześniej. W ogólniaku miałem zespół muzyczny i tańczyłem taniec towarzyski i ludowy. Sprawiało mi to ogromną przyjemność, ale wówczas nie myślałem o tym profesjonalnie. Pierwszym krokiem ukierunkowującym mnie artystycznie w sposób zawodowy było Studium Taneczno-Wokalne TVP, a później to już się jakoś potoczyło…

20-lecie musicalu „Metro” - to wielkie wydarzenie nie tylko dla reżysera i choreografa, ale i dla całego zespołu Teatru Studio Buffo. Czy to dla Pana jest największym sukcesem…?

Siłą rzeczy „Metro” jest największym sukcesem, bo jest wydarzeniem nie tylko artystycznym, ale socjologicznym i kulturowym itd. Z „Metrem” wszystko było związane po raz pierwszy - pierwszy musical, pierwsze castingi prowadzone w Polsce, po raz pierwszy wpuściliśmy na scenę bardzo młodych ludzi, po raz pierwszy była to prywatna produkcja. To wszystko sprawia, że „Metro” jest wydarzeniem wyjątkowym. Obecnie jestem w trakcie realizacji kolejnych przedsięwzięć. W tej chwili pracuję nad spektaklem, który myślę, że będzie niezwykłym wydarzeniem, bo po raz pierwszy widz będzie oglądał przedstawienie w projekcji trójwymiarowej. Mam nadzieję, że będzie to widowisko XXI wieku, którego sukces będzie porównywalny z sukcesem „Metra”. Co z tego wyjdzie - czas pokaże.

Warto podkreślić, że stworzył Pan pierwszy teatr komercyjny.
Czy artysta myśli o swojej niezależności finansowej?

Całe życie uprawiam teatr komercyjny, czyli taki teatr, który powinien zarabiać na siebie. I to mi się udaje. Robię sztukę dla ludzi, a nie sztukę dla sztuki, bo chciałbym żeby ludzie przychodzili na moje przedstawienia i kupowali bilety. Dzięki temu żyjemy, dzięki temu Teatr Buffo wciąż funkcjonuje i już działa 18 lat, bez żadnych dotacji publicznych. To wszystko dzięki temu, że mamy widzów, którzy przychodzą na nasze spektakle. Taki właśnie teatr mnie interesuje - teatr komercyjny, a ja staram się tworzyć i dawać ludziom rozrywkę na najwyższym poziomie.

Teatr sposobem na życie?

W moim przypadku tak się stało, no bo żyjemy z tego Teatru Buffo i cały mój zespół żyje z pracy właśnie tam.

A czy współczesną sztukę i artystę możemy nazwać przedsiębiorcą?

To zależy, ale przykładowo artysta działający dzisiaj w Teatrze Wielkim w Operze, który otrzymuje najwyższą dotację w Polsce, bo na te instytucje są przeznaczane jakieś miliony złotych, to taki artysta może pozwolić sobie na inny sposób rozumienia tego, co robi, na większą niefrasobliwość, bo to nie są jego pieniądze. Trudno dzisiaj mówić o artystach dobrych, wybitnych, czy chociaż przyzwoitych, którzy w Polsce by musieli dorabiać w innym zawodzie po to żeby żyć. Na szczęście z taką sytuacją nieczęsto się spotykamy - zarówno w teatrze komercyjnym jak i w teatrach państwowych artyści mają przyzwoite warunki do tego żeby się rozwijać i żeby tam pracować.

Tak naprawdę wszędzie są potrzebne pieniądze, ja dostaję pieniądze bezpośrednio od widza, a teatr państwowy dostaje pieniądze od podatnika, także te pieniądze są wszędzie potrzebne tylko sposoby ich pozyskiwania są różne. Teatr, jako instytucja potrzebuje pieniędzy w każdej postaci, a zwłaszcza w dzisiejszych czasach gdzie bez środków finansowych nie można pozwolić sobie na realizację dużych projektów artystycznych.

Czy młodzi i zdolni studenci, absolwenci mają szansę na rozwijanie własnej pasji? Odnoszę wrażenie, że czasami nie mają oni odwagi uwierzyć w to, że pasja może stać się sposobem na życie.

Dzisiaj nie można narzekać na brak odwagi wśród młodych ludzi, wręcz przeciwnie. Jest wiele okazji, różnych sytuacji, castingów, programów, które lansują łatwe kariery i są szansą na pokazanie się, na sprzedanie tego, co się potrafi. Myślę, że dzisiejsza młodzież jest bardziej otwarta i korzysta ze wszystkich szans, które stwarza im nasza rzeczywistość. Na pewno teraz jest łatwiej niż kiedyś.

Jeżeli chodzi o cały Pana dorobek artystyczny, które z przedsięwzięć było najważniejsze?

Niewątpliwie „Metro” na Broadwayu było naszym największym osiągnięciem, bo Nowy Jork, bo Broadway, bo stolica tego gatunku, bo amerykańska publiczność, bo pracowaliśmy w sercu musicalu, bo po raz pierwszy nieamerykański 41 osobowy zespół wystąpił w miejscu najbardziej chronionym przez amerykańskie związki zawodowe. Myślę, że to był chyba nasz największy sukces, byliśmy oklaskiwani przez bardzo wymagającą i niezwykle wyrobioną publiczność amerykańską.

Najbliższe plany artystyczne na 2011 rok?

W tej chwili pracuję nad widowiskiem inspirowanym życiorysem Poli Negri, które po raz pierwszy na świecie połączy na żywo aktorów z animacją 3D. Już niedługo zaczynam pracę nad sekwencjami scenografii wirtualnej ze specjalistami w dziedzinie animacji komputerowej i stereoskopii. To będzie najważniejsze przedsięwzięcie, a potem przygotowania do ekranizacji musicalu „Metro”.

 

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała: Małgorzata Skórska
 



Komentarze




      (brak komentarzy)



Dodaj komentarz




* Nick:
* Komentarz:

Copyright 2009 | Forum i opinie o Przedsiębiorczości.